Doświadczenia wędrowca ,czyli moja historia o oobe.

Wpis

niedziela, 20 maja 2012

Godzina Cieni

Stało się coś ciekawego. W poprzednim wpisie "O świadomości" w tekście zrobiłem odniesienie do doświadczenia o cieniu, którego, jak się później okazało, wcale nie zamieściłem, a byłem pewny, że to zrobiłem. Zauważyłem to przy kolejnym spotkaniu z cieniem, które to miało parę elementów podobnych do tego pominiętego spotkania, które miało być opisane o wiele wcześniej. W tym wypadku stworzy to ciekawe połączenie, bo tym razem postaram się niczego nie zapomnieć.

Zanim jednak zacznę właściwy opis, warto wspomnieć o tym, czym jest w zasadzie "cień', o którym tak ciągle pisze ? W skrócie, są to nasze najciemniejsze aspekty, których się wypieramy, których nie akceptujemy i nie rzadko, nie zdajemy sobie sprawę z ich posiadania. W tym temacie dla poczytania polecam wpis o spotkaniach z cieniem innej osoby, która uzupełnia je wiedzą w temacie psychologi. Tutaj dokładniej o Jungu i jego

Jung, mistrz psychoanalizy i twórca takich teorii jak archetypy i nieświadomość zbiorowa, poprzez terminologie Cienia rozumiał postać ze snu, tej samej płci, co śniący, która reprezentowała zachowania i cechy, jakich dana osoba wcale sobie nie uświadamiała - najczęściej były to cechy dość "mroczne" (oczywiście w rozumieniu śniącego). W przypadku mężczyzny może to być włóczęga, pijak, homoseksualista, starzec, klown, u kobiety Cieniem może być prostytutka, bizneswoman, wiedźma itd. itp. Innymi słowy postać ta będzie reprezentować cechy, do których śniący nie chce się przyznać. Prócz Cienia Jung również rozróżnił postacie Animy (kobiecej strony mężczyzny) i Animusa (męskiej strony kobiety), które odpowiednio reprezentują osoby (aczkolwiek nie tylko) płci przeciwnej w naszych snach, lecz o tym wspomnę tylko pobieżnie. Tego, co rzeczywiście symbolizują postacie z naszych snów, nigdy do końca się nie dowiemy, jednakże hipoteza jungowskiego Cienia wydała mi się dość pociągająca w odniesieniu do pewnych świadomych snów, jakie miałem, nazywając je spotkaniami z Cieniem. link do strony z tekstem

 Dobra, wiemy już co oznacza Cień, ale co oznacza "godzina", którą umieściłem w tytule wpisu ? W moim przypadku temat Cienia został rozbudowany w innym kierunku, aniżeli w przypadku autora cytowanego wpisu. Mojego Cienia zawsze spotykam w tych samych godzinach, gdzieś po 3 w nocy budzę się dokładnie pamiętając całe zdarzenie. Według kościoła katolickiego jest to godzina demonów, gdzie owe istoty objawiają się w szczególny sposób. Tutaj więcej na ten temat. Piszę o tym, bo warto znać różne strony tego samego tematu, nawet jeśli budzi to wiele kontrowersji, których wokół doświadczeń przebywania poza ciałem nie brakuje. Co to dla mnie oznacza ? To, że te spotkania były czymś więcej niż snem. Obecnie zresztą zakończyłem swoje przygody z cieniem. Nie ma to nic wspólnego z przytoczonym artykułem, ale po prostu myślę, że na razie starczy mi takich doświadczeń. Wróćmy do opisów.



19 kwietnia

Cień strachu

Położyłem się dość późno, bo po 1 w nocy.Obudziłem się przed 3 w nocy, mniej więcej o 2:50 mając jeszcze  posmak strachu, który towarzyszył mi podczas całego spotkania z cieniem. Tym razem spotkałem go na korytarzu, a nie tak jak dawniej, gdzie materializował mi się obok mnie, kiedy leżałem w op w łóżku. Panująca ciemność sprawiła, że nie widziałem jak wygląda cień, którego jedynie wyczuwałem, że stoi przede mną patrząc się na mnie, jakby sprawdzając jak zareaguję na strach, który panował. Pokonałem strach i powiedziałem do niego "kocham Cię". Wiedziałem, że nie chce mi nic zrobić, pomimo tej całej panującej atmosfery. Podczas całego spotkania nie odezwał się do mnie ani słowem, chociaż niewerbalnie czułem, że coś mi przekazał. Po obudzeniu się ta wiadomość szybko wyleciała mi z głowy.

13 maj

Ta ostatnia niedziela *

Powtórka z rozrywki. Poszedłem spać po 2 w nocy. Już leżałem w łóżku, ale nie mogłem usnąć. Usnąłem gdzieś dopiero po 2:30. Odzyskałem świadomość poza ciałem, jednak kompletnie nie zorientowałem się w tym, że jestem poza ciałem. W pokoju był bot mojej Mamy, coś się kręciła chwilę, a ja poszedłem się położyć. To znaczy, taką miałem myśl bo w takich momentach, kiedy piszę o czymś, co zamierzam zrobić, to jest tak, że w następnej chwili następuje klik, czyli chwilowa utrata świadomości i odzyskanie w miejscu, do którego szedłem itd. Często tak mam przy opisywaniu, że o tym zapominam. Więc, od razu znalazłem się w op, chociaż ... w tym wypadku panowała taka atmosfera, że wiedziałem, że jestem w op. Zazwyczaj o tym nie wiem. Ta atmosfera była całkiem miła, taka hmm magiczna :D. Ciężko to opisać. W pewnym momencie zaczęło mną lekko bujać, czyli znak na wyjście z ciała. Jednak to zignorowałem, wiedziałem, że tak naprawdę to nie bujam się. Przypomniały mi się w tym momencie pozostałe momenty, kiedy tak właśnie się bujałem  przed wyjściem z ciała.

Nie tym razem, kiedy to zignorowałem, bujanie ustąpiło, a ja spokojnie dalej sobie leżałem. Atmosfera tajemniczości dalej panowała, coś takiego, że myślałem o tym co dalej zrobić. Subtelne myśli, które ciężko zanotować doprowadziły do tego, że powiedziałem "kocham siebie". To niesamowite jak proste rzeczy poza ciałem przynoszą takie efekty - po powiedzeniu wyleciałem z ciała lekko do tyłu i wleciałem w miejsce, gdzie powinno znajdować się moje fizyczne ciało. Jakby wlatując w siebie. To dopiero nazywa się podróż do wnętrza, dosłownie ;).

Tutaj nastąpił kolejny klik. Znalazłem się poza ciałem obok łózka, które teraz było złożone, ale nie pościelone. Na łóżku leżał mój cień, wiedziałem, że to on. Było już widniej, a w pokoju był bot mojej Mamy. Co sprawiło, że nie wiedziałem już, czy jestem poza ciałem, czy nie. Dlatego też należało zachować dodatkowe środki ostrożności. Najpierw trzeba zrobić test, popatrzyłem się na swój cień leżący na łóżku. Był tak odwrócony do mnie, że nie widziałem jego twarzy, tylko ogólnie jak wyglądał. Postać podobna do człowieka, cały brzuch biały po bokach z czarną sierścią lub krótkimi piórami. Nie jestem pewny do końca co to było. Następnie spojrzałem się na Mamę, patrzyła się tylko na mnie, jakby nie zauważając osoby na łóżku. To może znaczyć, że widzę coś czego nie ma - przeszła mi tak subtelna myśl, że od razu pomyślałem, że trzeba zacząć test.

Pierwszym testem była rozmowa z botem. Jak to bot, to pewnie panie coś głupiego na moje pytanie. Zapytałem się o to, kiedy poszedłem spać. O dziwo dostałem logicznie brzmiącą odpowiedź. Odwróciłem się i po cichu powiedziałem do Cienia, żeby poszedł za mną i wyszedłem z pokoju. Klik Cień szedł za mną, zaczął coś mówić jakby niewerbalnie do mnie, ale ja zajęty byłem myśleniem o zrobieniu następnego testu rzeczywistości, skoro poprzedni nie wyszedł. Nie odpowiedziałem mu, zamiast tego spróbowałem zaświecić oczami - dosłownie hehe. Zamknąłem na chwilę oczy i je otworzyłem, nic nie wyszło. Tutaj się obudziłem. Pamiętałem jednak to, co powiedział mi niewerbalnie mój Cień. "Na razie nie mogę Ci powiedzieć od kogo dostałeś dekret sekretu". To dopiero było bezsensowne. Wraz z obudzeniem się, byłem zdziwiony, że to był sen. Ale myślę, że nie wyszło tak żle.

Starczy mi przygód z Cieniem i myślę, że na jakiś czas nic nie pojawi się w tym temacie. Na koniec podsumuje wygląd Cienia z wszystkich spotkań jakie do tej pory z nim miałem. Od pierwszego spotkania, do ostatniego. Chyba, że znowu coś mi wyskoczy i okażę się, że to nie był ostatni odcinek z Cieniem. Czas pokaże.

  1. Pierwsze spotkanie - Pojawił się obok łózka - cały czarny, mówiąc, "jestem Tobą, Ty jesteś mną". Wtedy dodał mi energii, czego już później  więcej nie robił.
  2. Następne spotkania, materializacja przy łóżku. Cała czarna bestia z kłami przypominająca Venoma z Spidermana.
  3. Jedno ze spotkań, które odbyło się rano w świadomym śnie. Postać już wyraźnie  przypominała ? jeśli nie była już człowiekiem - W połowie czarna, w drugiej biała niczym Two face  z Batmana.
  4. Przedostatnie spotkanie - nie widziałem jak wygląda
  5. Ostatnie spotkanie - Cały brzuch biały z czarnymi bokami (ręce też czarne, chyba) przypomina trochę pandę heh

 Zanim zacznie ktoś próbować spotkać się ze swoim Cieniem, warto poczytać na ten temat, żeby póżniej nie wpakować się w jakieś kłopoty. Ja jestem profesjonalnym idiotą i lepiej nie powtarzać wszystkich rzeczy, jakie robię ;) bo może okazać się, że cudem luz z pomocą Niefizycznych przyjaciół, Anioła stróża przechodzę przez to bez większych problemów. Taką mam nadzieję i od teraz będę przypominać, że nasze cienie potrafią być złymi istotami, w głębi chcącymi się "nawrócić", ale jednak dalej mają w sobie tą niewyleczoną cząstkę zła, która powoduje, że robią to co robią. hmm modlitwa "aniele stróżu mój" nagle zaczyna mieć sens.

Więc przy wychodzeniu z ciała pamiętajcie o ochronie Opiekunów i Aniołów, zawsze się przyda. Mimo, że wiele osób tak zachęca oobe jako coś, co nie ma wad, oobe też ma swoje ciemne strony - tak jak w życiu spotkać możemy nie tylko samych dobrych ludzi, o których przecież w Buddyzmie mówi się, że są odzwierciedleniem nas samych i wady, które nas drażnią w innych, tak naprawdę mamy w sobie. W następnym wpisie o moim dylemacie istot spotykanych poza ciałem, czyli - o tym, jak to potwór może okazać się naszym najlepszym przyjacielem, a ktoś kto wydaje się być przyjacielski - może być ukrytym wilkiem w owczej skórze. Do przeczytania.

* akurat była to niedziela i pasował taki tytuł ;).

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
marcinoo48
Czas publikacji:
niedziela, 20 maja 2012 20:54

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • ldis napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/06 21:48:58:

    znalazłam się tu przez przypadek (właśnie szukając czegoś na temat cienia, którego zdarzało mi się spotykać podczas wyjść), ale chyba będę zaglądać częściej:). Jeżeli byłbyś chętny podzielić się swoimi doświadczeniami odnośnie cienia: pisz. Jestem ciekawa co to, lub Kto.

Dodaj komentarz