Doświadczenia wędrowca ,czyli moja historia o oobe.

Wpis

sobota, 23 czerwca 2012

Rytuał

Zdecydowałem, że w przyszłości jeden wpis całkowicie poświęcę ćwiczeniom z energiami i tam znajdą się moje skompletowane przemyślenia w jednym miejscu, które już dodawałem przy okazji różnych doświadczeń do wpisów. W tej notce również nie zabraknie czegoś w tym temacie, ale nie zabraknie też całkowicie nowych rzeczy. A o tej nowej rzeczy traktuje dzisiejszy tytuł.

Ale zanim dojdę do jego opisu, trzeba zacząć od początku.

2 czerwiec

 Energia przytulania 2

Poszedłem ponownie spać po godzinie 8 rano. Odzyskałem świadomość we śnie, chociaż obraz i świadomość bardziej przypomina mi tą z przygód poza ciałem. Dostrojenie było słabe i praktycznie nic nie widziałem, ale za to moje odczucia "obrazowały" mi miejsce w którym się znalazłem. Wydawało mi się, że jestem w jakiejś małej sali w szkole, siedziałem przy ławce. W sali były też inne osoby, które też siedziały tak samo jak ja przy swoich ławkach, oprócz nich była też osoba, która stała przy tablicy - pewnie nauczyciel. To wszystko sprawiło (głównie to, że tak dziwnie to wszystko odbierałem), że byłem pewny, iż jestem poza ciałem.

Wstałem z ławki, wszyscy udawali jakby ich w ogóle tam nie było. Podszedłem do ściany i zacząłem poprawiać dostrojenie poprzez macanie ściany celem dostrojenia się do rzeczywistości snu. Pomogło, ale nie dość, żebym mógł poprawnie widzieć. Wizja dalej była słaba i wtedy przyszedł mi pomysł z przytuleniem się do jakiejś osoby (kiedyś taka akcja we śnie spowodowała, że wyrzuciło mnie do ciała). Podszedłem do jedynej osoby, która stała i przytuliłem się do niej nie myśląc o tym, czy to co robię jest poprawne. Kiedy to zrobiłem powoli wrażenia z przytulania drugiej osoby zanikały, a w ich miejsce pojawiały się wrażenia z przebywania w obszarze przycielesnym.

Oprócz tego pojawił się dźwięk w głowie w rodzaju tego, który wydaje pędząca lokomotywa, która ciągle przyspieszała a mi wydawało się, że jeszcze trochę a mi rozsadzi głowę. Coś jednak było w tym fajnego, że postanowiłem się tym nie przejmować i dalej trwałem w tym stanie rosnącego napięcia. Ku mojemu zdziwieniu dźwięk  zamiast rozerwać mi głowy, zaczął stopniowo maleć, a do mnie zaczynały docierać odczucia z ciała fizycznego. Najpierw poczułem, że mogę otworzyć oczy z lekką trudnością przy dalszym, lecz cichym akompaniamencie gwizdu lokomotywy, a kiedy ten dźwięk całkowicie umilkł ja już byłem w ciele fizycznym, gdzie bez trudu otworzyłem oczy. Ten dźwięk  to oczywiście postać wibracji.

3 czerwiec

Zapowiedz

Poszedłem się odlać do Wc. Klik Nie zauważyłem kiedy mnie przeniosło i już leje do muszli, a za mną parę metrów z tyłu stoi jakaś istota, która zaczyna coś do mnie mówić. Ewidentnie nie chce, żebym na nią się spojrzał, a ja ewidentnie nie chcę odsłaniać się w sytuacji w jakiej się teraz znajduje ;). Więc wychodzi na to, że tak się obracam, żeby ona nic nie widziała, a tym samym ja jej w ogóle nie widzę. Słyszę jak mówi 'Możesz się z nim spotkać, może dzięki tej rozmowie zmienisz zdanie co do niego. Ale najpierw muszą zniknąć wszystkie kule". Klik Jestem u siebie w pokoju, ale zupełnie nie wiem o co chodzi mojemu rozmówcy, który tutaj gdzieś mi się schował, bo go nie widzę. Pojawia mi się za to kartka przed oczami z wyjaśnieniami.

Wiem, że miałem z niej wyczytać opis tych kul, czym są itd. Obok tej definicji był nawet rysunek kuli przekreślonej w połowie horyzontalnie tak, że kreska wystawała poza obręb koła, ale ja skoncentrowałem się na innej definicji.Oświecenie - postrzeganie świata takim, jaki on jest. Definicja była krótka, może nie dosłownie taka jak napisałem, ale chodziło o to samo. Przed obudzeniem się istota powiedziała jakieś imię czy to z nim mogę się spotkać ? Imię te brzmiało - Metatron. Obudziłem się po godzinie 2:23 i pomyślałem, że sprytnie ta istota to wymyśliła z tym spotkaniem w Wc. Od teraz każda wizyta w tym jakże świętym miejscu przypomina mi tą rozmowę, co też wskazuje na to, iż nieprędko spotkam się z właściwą osobą, o której dzisiaj była mowa.

5 czerwiec

Oślepienie

Krótkie doświadczenie, obszar przycielesny - tym razem słyszę jakąś muzykę, którą mogę manipulować i dzięki niej podnoszę swoją energię o wiele szybciej. Gdy następuje moment 'wypuszczenia" jej powstaje biały rozbłysk, który mnie oślepia. Obudziłem się, ale nie chciało mi się rejestrować godziny pobudki dla tak krótkiego doświadczenia - na pewno zapamiętam. Nie zapamiętałem, zostało tyko to. Dobre i to.

Od tego czasu przestałem mieć czas w optymalnych dla mnie porach na jakiekolwiek próby doświadczeń pozacielesnych.  Doświadczenia też na jakiś czas ucichły.

15 czerwiec

Krótka historia o miłości

To też było krótkie doświadczenie, spotkanie, ale niosło ze sobą o wiele więcej emocji. Zaczęło się od zwykłego snu. Jakieś pomieszczenie i wiele osób, które w tamtym momencie wiedziałem, że znam, chociaż nie potrafiłem nikogo rozpoznać. Wśród tych osób zaczęły pojawiać się nowe o których wiedziałem, że są tutaj nowymi. Kiedy wszyscy zaczęli się zbierać w grupie i siadać w okręgu, ja zacząłem szukać miejsca obok jakiejś osoby, którą bym rozpoznał. Najpierw natknąłem się na nową osobę, która spytała się czy się znamy. Raczej nie - odpowiedziałem i poszedłem dalej szukać znajomej twarzy i zaraz po tym zobaczyłem ją. Siedziała już przy grupie uśmiechając się w moją stronę tym uśmiechem, który dobrze znałem.

Gdy znalazłem się obok niej nawet atmosfera się zmieniła z zwykłej na przesiąkniętą dobrymi emocjami - w powietrzu czuć było przyjacielskie ciepło. Tak to mogę opisać. Z samej niej zaś emanowało jakieś dobro, które z tą atmosferą tworzyło niesamowity nastrój. Chciałem się upewnić czy to ona i zapytałem się jej o imię - czy to Ty Kasia ? a następnie o nazwisko, najpierw pokiwała głową potem powiedziała, tak to ja. Zapytałem się jej o to jak się jej teraz żyję, odpowiedziała, że teraz jest już lepiej. Gdy obok niej usiadłem, obudziłem się, była godzina 3:22.

Wszystkie dane o jakie się jej zapytałem były poprawne, a trzeba wiedzieć, że nie widziałem jej już ponad 10 lat i w ciągu tego czasu zapomniałem o niej. Kim ona dla mnie była ? Moją pierwszą dziewczyną. Przyniosła ze sobą wiele wspomnień i zacząłem myśleć o tym, o co się jej zapytałem. Wiedziałem bowiem, że w tamtym czasie miała jakieś problemy w rodzinie, ale nic o nich konkretnego nie widziałem. Mogłem się tylko domyślać. Między nami było tak, że ja nie pytałem się co się dzieje u niej, a ona nie pytała o moją sytuacje. Rozstaliśmy się w dość niemiłym nastroju, ja byłem na nią obrażony, ona na mnie zła, ale nie wchodźmy  w szczegóły ;).

Myśląc o tym niefizycznym spotkaniu przyszła mi nawet myśl o jakimś przykrym incydencie, który mógł ją spotkać i dlatego mnie odwiedziła, bo to raczej nie jest normalne, żeby tak bez powodu kogoś odwiedzać, kogo nie widziało się już długi czas. Chociaż ona w tym spotkaniu była uśmiechnięta. Zresztą, nawet jakby zakładać najgorszy scenariusz nic już nie mogę zrobić oprócz myślenia o niej dobrze. Przyszła i wydaje się, że nie jest już na mnie zła, więc ja już nie mogę być też na nią obrażony. Było i minęło. A może te spotkanie to takie przypomnienie, że znowu się spotkamy ? Kto to wie.

17 czerwiec

Podróż przez pokryty lodem ocean

Po ziemi sunie jakaś średniej wielkości garstka zamarzniętej wody o nieregularnych kształtach, która powoli się rozsypuje i zmniejsza wraz z przebytą drogą. Ja natomiast jestem jakby w górze  nad nią, czymś co czuje więź do tego czegoś, chociaż nie odczuwam tego wszystkiego co ona, to wszystko jakby przechodzi przez filtry. Pisząc, że jestem czymś mam na myśli, że z tego punktu wszystko obserwuje. Coraz mniejsza i stająca się coraz bardziej okrągłą garstka natrafia na zamrożony  ocean, po którym chce się dostać na drugą stronę lądu. W pewnym fragmencie trasy garstka wpada do wody pod lód i w ten sposób płynie dalej. Wiem, że nie może się ona teraz zatrzymać, szkoda czasu na zawracanie, musi ona płynąć dalej - i tak właśnie się dzieje. Prawie jakby słyszała moje myśli, dalej płynie. Udało się jej, dociera do kolejnych dziur w lodzie pokrywającym ocean i wyskakuje z wody ledwo co dostając się na zewnątrz.

Teraz wygląda zupełnie inaczej, garstka o nieregularnych kształtach zamieniła się w małą idealną kulę, która dalej pokonuje swoją trasę. Klik Jest już na lądzie, dociera do skrzyżowania. Gdzie mam teraz iść ? przedtem cała droga była wyznaczona trasą, którą wystarczyło podążać, a teraz ? Obraz przechyla się w jedną to w drugą stronę. Tutaj - wskazuje jakby na drewniane drzwi od płotu, który znajduje się z parę metrów przed nią. Toczy się w ich kierunku a drzwi same się otwierają.  Obok stoi jakiś pies, który teraz odprowadza kulę do domu. Klik

Moja perspektywa się zmienia, jestem już w środku jako człowiek. W końcu odzyskałem swoją własną formę, czymś się na początku nacieram (jakiś krem). Chodzę sobie po domu,w końcu w jednym pokoi na kredensie zauważam pozytywkę - ja ją skądś znam. Ta jednak jest trochę inaczej zbudowana od tej, którą mi przypomina, biorę ją w ręce - stylizowana jest na mały domek w środku którego jest parę klawiszy fortepianowych. Brak w niej ściany frontowej co pozwala na zajrzenie do środka. Kiedy tak patrzę się na pozytywkę, z tyłu wyczuwam czyjąś znajomą obecność . Odwracam się.  (Nie pamiętam kogo tam zobaczyłem - jakaś kobieta chyba). klik

 Połączenie dwóch światów

Jestem w innym domu, siedzę przy stole razem z dwoma innymi osobami, wywiązuje się jakaś dyskusja  (nic ważnego) i w końcu pytam się jednej osoby, czy zapamięta to spotkanie. Odpowiada wprost, że nie. Ja dumnie wiedząc, że to sen postanawiam zademonstrować w praktyce moją wiedzę, przeskakuje przez okno i o dziwo przelatuje przez nie jak duch nie rozwalając go w ogóle. Stoję w krzakach w przydomowym ogródku, nadchodzi niespodziewany zwrot akcji. Pies robi kupę w ogrodzie, trzeba ją posprzątać. Osoba, którą pytałem się, czy zapamięta rozmowę bierze się do roboty, a ja pomagam jej za pomocą telekinezy przenieść "ładunek" do kosza. Coś mi marnie idzie haha. Zaczynam myśleć o dostrojeniu, już długi czas je utrzymuje - jest dobrze. Ale jednak coś zaczyna się dziać, jakby zaczęło mnie przenosić. klik

Przeniosło mnie do mojego pokoju w domu. Przy okazji przeniosło także mojego towarzysza, który w momencie kiedy zaczęło się to dziać stał akurat niedaleko. W tej chwili stał on przy balkonie więc do niego podszedłem. Zaczął mi coś tłumaczyć, a mi znowu przed oczami pojawiły się pomocnicze obrazy. Mało co z tego zapamiętałem, a jeszcze mniej zrozumiałem. To znaczy, nic nie zrozumiałem. Jesteś pomiędzy zaczął mówić, parę słów dalej dodał, że to również ważne zadanie. Obraz na kartce przedstawiał natomiast kulę z czymś w środku, nie była to ta sama kula, którą widziałem przy dziwnym spotkaniu w  WC. Zamyśliłem się, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Dopiero panika mojego towarzysza sprawiła, że znowu zacząłem uważnie obserwować co się dzieje.

Spojrzałem za okno, nic nie przypominało okolicy mojego domu - tutaj przyszła mi myśl, że dwa światy zostały połączone. (Co ciekawa od początku nie było zasłony na oknie). Wszystko co było wewnątrz domu stanowiło mój świat, to na zewnątrz - ten drugi. Na zewnątrz była niby normalna panorama miasta z ulicami i samochodami przemykającymi pośród ciemnej nocy oświetlanej przez przydrożne latarnie. Ładny efekt dawały wszystkie światła rozmyte na ulicy pokrytej deszczem, mógłbym nacieszyć tym swoje oczy dłużej, ale mój kompan zaczął się bać, że nie uda mu się wrócić do siebie. Na te słowa, zaśmiałem się w sobie nie dając na zewnątrz zbyt widocznych znaków, aby go przypadkiem nie obrazić. Postanowiłem pomóc mu i mentalnie wyrzuciłem go do siebie (taki mentalny kop ;) ). klik

Niefizyczna lekcja

Stałem na środku ulicy oświetlanej przez przydrożne latarnie. Można by dać tu taki sam opis jaki dałem przy opisie widoku z mojego domu. Padał deszcz, światła rozmywały się na ulicy, do tego doszedł dźwięk zapalanego silnika samochodu gdzieś za mną. Gdy się odwróciłem, zobaczyłem, że jedzie na mnie samochód. Podskoczyłem przed tym jak miał mnie walnąć i wylądowałem na jego masce, już miałem rozwalić mu szybę w samochodzie ... klik

Stałem na środku ulicy oświetlanej ... Kiedy samochód na mnie ruszył ja pobiegłem przed siebie, stworzyłem w trakcie biegu samochód i szybko nim odjechałem ... klik

Stałem na środku ulicy oświetlanej ... Tym razem ze spokojem patrzyłem się na jadący samochód. Wiedziałem, że nie może mi nic zrobić. Usiadłem na ulicy jak do medytacji i wyciszyłem umysł. Im bardziej go wyciszałem tym bardziej zaczynałem odczuwać pęd samochodu jakbym dosłownie to ja nim jechał. Samochód przejechał przeze mnie w tym momencie jak przez ducha. klik

Rytuał

Otwarta przestrzeń i ciemna noc, w okół trochę ludzi a ja mam wrażenie, jakby tworzyli plemię. Wykonuje do nich przemówienie - Dziękuje wszystkim osobom, które spotkałem i jeszcze spotkam bezpośrednio lub pośrednio za to, że mogłem ich spotkać. Zyskuje przez to ich przychylność, mi przychodzi myśl o dostrojeniu, już naprawdę długo tutaj jestem będąc świadomym (chodziło mi o ogólny czas ten nocy). Mój pomysł przez miejsce w którym się znalazłem i ludzi z którymi w tej chwili miałem do czynienia zmienił się, dostosował do ich sposobu. Odwrócony w stronę ? czegoś co tam symbolizowało Boga powiedziałem "O Wielki Duchu, proszę Cię napełnij mnie świadomością". klik

Widocznie musieli się zgodzić mi pomóc bo zaraz po tym znalazłem się  pomiędzy wielu ludzi siedząc pomiędzy nich, gdzie każda osoba trzymała osobę przed sobą za ramienia i lekko się kołysała w około. O dziwo nie wyczułem tutaj magicznej atmosfery jaką czasami wyczuwam, tutaj nie było niczego specjalnego, a może to ja niczego nie zauważyłem. Nie wiem. klik Rytuał się skończył, stałem naprzeciwko ich wodza, tak myślę przynajmniej. Poinformował mnie on, że  " Twoje marzenia senne staną się jutro o wiele intensywniejsze".  Nie powiedziałem mu już tego, że oczekiwałem natychmiastowego działania, ale tym też byłem usatysfakcjonowany.klik

Niecodzienne spotkanie i ewakuacja

Tym razem znalazłem się w jakimś domu, bardzo chciałem z kimś się zobaczyć. Podchodzę do okrągłego wejścia jak do jakiejś lepianki i cichutko wołam kogoś, kogo imienia nie jestem pewny, więc nie zamieszczę go bo być może źle je zapamiętałem. W środku zapala się światło a z wejścia, które jest zasłonięte zasłoną wydaje mi się, że wychodzi kobieta, chociaż nie pamiętam, żebym ją tam zobaczył. To było tylko odczucie, że ktoś wyszedł, osoba którą wołałem, powiedział miłym głosem, po wyjściu w kierunku tej kobiety "dziękuje" z prawdziwym uznaniem. Usiadł przy stoliku i zamówił dzban wina. Nie zgadzał mi się z wyobrażeniem jaki miałem na jego temat - więc ty nie umiesz tworzyć wina z wody ? Pewnie, że nie, popatrzył się na mnie co ja wygaduje.  Krótko z nim porozmawiałem, ale zbyt dużo nie zapamiętałem, jak zwykle. Pamiętam jeszcze jak skomentował, że się nie znają na rzeczy jak mówiłem mu co  nam  mówią na jego temat. klik

Znowu zmiana miejsca, tym razem jestem w domu i widzę, że gospodarz zaczyna się niecierpliwić. W końcu bierze za nóż kuchenny i zaczyna mnie wyganiać. Ja doznaje małego przebłysku, już raz mnie dźgnął tym nożem, wtedy nawet nic nie czułem - spowodowało to, że przeniosłem się w inne miejsce. Teraz niestety nie było czasu nie wspomnienia, a ja jakoś nie wierzyłem swojej wizji na tyle, żeby teraz dać się dźgnąć tym nożem. Powoli się wycofywałem, a do gospodarza zaczynały dochodzić kolejne osoby z domu, które pomagały mu mnie wygonić. Tak przynajmniej podejrzewam, że o to chodziło.

Teraz to ja czułem strach,  tak jak  mój towarzysz, który znalazł się w moim domu i bał się, że  nie wydostanie się z niego. Nie zauważyłem tutaj jednak nikogo, kto by się śmiał  teraz ze mnie. Wycofywałem się do tyłu i nogą utrzymywałem dystans pomiędzy nami, na szczęście oni tylko mnie straszyli a nie atakowali. Mi to wystarczyło i po raz pierwszy robiłem dwie rzeczy na raz, obrona we śnie i próba obudzenia się otwierając fizyczne oczy. No obudź się, obudź . Udało się, natychmiast się obudziłem otwierając fizyczne oczy - nie było żadnych fałszywych pobudek. Godzina 3:12.

Uziemienie

Moją uwagę zwróciły słowa wodza, a dokładniej te traktujące o marzeniach sennych. Czasem chyba to dobrze jest powiedzieć o tym wszystkim, że to tylko marzenia senne. Nie boję  się powiedzieć - tak, to pewnie jakieś moje wewnętrzne pragnienia bycia kimś ważnym i doświadczania niezwykłych rzeczy, czegoś co wychodzi poza granice normalności, niemal wywyższania się. Ale te doświadczenia nie sprawiają, że staję się kimś lepszym - traktuje je bardziej jak lekcje ale i też jako formę zabawy. No i dalej jestem tą samą osobą,  która po prostu upodobała sobie nocne podróże :). A te oświadczenie dodatkowo służy mi jak uziemienie, kotwica dla statku, który pragnie wyruszyć na głębsze wody.

21 czerwiec

 Intensywne marzenia senne

Przez parę dni myślałem nad tym, kiedy w końcu i czy w ogóle słowa wodza o intensywniejszych marzeniach sennych się sprawdzą. Określenie "jutro" we śnie ciężko przełożyć na realia fizycznej rzeczywistości, już samo to, że w snach wszystko co się pojawia, pojawia się z wyprzedzeniem sugerowałoby, że od momentu kiedy coś pojawi się we śnie, minie jakiś czas zanim to zostanie zamanifestowane tutaj. Trochę czasu minęło, jednak myślę, że słowa wodza zostały potwierdzone przez wydarzenia, które miały miejsce 21 czerwca.

Na początku były jakieś sny, powoli odzyskiwałem świadomości i moje doświadczenia stawały się coraz bardziej wyraźniejsze. Niestety początku i tak nie zapisałem, bo po obudzeniu się o godzinie 3:00 wydawało mi się, że wszystko zapamiętam. Zapisałem więc tylko skrótowo parę słów o tym co mi się przed chwilą przytrafiło. Od tej pory muszę sobie obiecać, że będę zapisywał nieco dokładniej swoje doświadczenia zaraz po obudzeniu, chociaż w tym przypadku na szczęście nie straciłem tego, co w tym było najważniejszego.

Początek już znasz, jakiś nieistotny sen. później zacząłem dostrzegać, że to sen. Parę razy przenosiłem się z jednego miejsca do innego - tzw. kliki. Jednak dopiero od doświadczenia, które zrobiło na mnie duże wrażenie, zacząłem zapamiętywać z dużą dokładnością, a przynajmniej taką, która pozwala na zapisanie tego, co się stało.

Połączenie w jedność

Widziałem przed sobą pokój jakbym tam siedział i patrzył się przed siebie, jednak nie dochodziły do mnie żadne inne wrażenia z ciała oprócz obrazu. Pokój przypominał pokój brata, lecz w mojej wersji nie było przy ścianie żadnych mebli, tak jakby zniknęły specjalnie po to, żeby mnie nie rozkojarzyły. Duchem byłem w innym miejscu, jakby w wyższym wymiarze - tak to mogę określić i stamtąd mogłem przekazywać do ciała słowa, opisując co odczuwam w tym miejscu. Chociaż tak naprawdę nie miałem ochoty przekazywać żadnych słów do ciała, wolałem bawić się tam gdzie jestem. Swoją bezcielesną formą, a jednak z odczuwaniem przelewania siebie tak jakbym jakąś formę jednak posiadał.

Pierwszymi słowami, które przekazałem na dół, były słowa "Są tu też inni" w tym miejscu uśmiechnąłem się w sobie. Emocje, które powstawały we mnie tam, zdawały się nie docierać do ciała. Bawiłem się dalej przekazując coraz mniej, aż w końcu przestałem cokolwiek przekazywać. Obraz z ciała mi zniknął, zamiast niego pojawił się jakby obraz z emocji obrazujący wiele kul, małych, średnich, dużych i wielkich. Wszystkie oderwały się szybując powoli w powietrze, aż do momentu kiedy razem się stopiły w jedną wielką kule - widziałem ją dosłownie przez chwilę i to tylko fragment. Po tym już więcej nie pamiętałem. Klik

Nie obudziłem się, przeleciałem przez pokój do swojego pokoju ciesząc się z tego, że udało mi się wiele dzisiaj zrobić i dobrze mi idzie z utrzymywaniem swiadomośći. Chociaż wiem, że w tym opisie umknęło mi parę rzeczy, których zrobiłem. Dopiero powrót do obszaru przycielesnego sprawił, iż miałem jakby stabilny punkt, od którego zapamiętanie wszystkiego stało się jeszcze prostsze. Wiedziałem, że zanim przystąpię do pewnej rzeczy muszę się wzmocnić wewnętrznie pozytywnymi emocjami. Powiedziałem sobie parę zdań  z pozytywnymi emocjami, które wytworzyły pozytywne cząstki miłości we mnie - niczym cząstki odpornościowe organizmu, one działały w podobny sposób.

Było to o tyle ważne, że zaraz po tym siedziałem na łóżku, a w moją stronę leciał ułożony w batonik gęsto upleciony strach w  postaci czarnego, kłębiastego  dymu. Złapałem go w ręce i zacząłem jeść, nom, nom, nom. Wewnętrzne cząsteczki miłości zaczęły neutralizować jedzony strach, ale od "batonika" i tak  odłączyła się część i przeszła mi po ciele - brrr. Taka mala cząstka nie zdołała zrobić nic poważniejszego. klik

O Kur*a

Byłem już parę metrów od łóżka i czułem niezwykłe podekscytowanie tym co się stało, chociaż nie wiedziałem tak naprawdę skąd wzięły się te emocje, które teraz pragnęły się wydostać na zewnątrz. Zacząłem mówić : Kur*a, Kur*a, Kur*a ... kątem oka zauważyłem jakąś kobietę za mną, która serdecznie się uśmiechnęła i nie zwróciła mi w ogóle uwagi na moje wulgarne zachowanie. W tamtym momencie nie mogłem jednak się powstrzymać od tego, a ona wydawało się, że jest po to aby zagwarantować mi bezpieczeństwo, bowiem nie wiedziała jak zareaguje po dzisiejszych doświadczeniach. To nie był koniec, już więcej nie patrzyłem się za siebie i poszedłem na balkon, powiedziawszy swój okrzyk bojowy, również niecenzuralny, którego sobie tutaj daruję -wypuściłem coś przed siebie, jakąś kule energii.

Podczas tego wszystkiego nie czułem skrępowania czy czegoś co kazało mi uważać na to, jak się zachowuje. Totalna wolność i ekspresja emocji, których obecności nawet sobie nie uświadamiałem, że są we mnie. Niebo przecięła jakaś istota ledwie dla mnie widoczna emanująca białym światłem. Zwróciła się w moim kierunku i powiedziała, żebym zwrócił to Św. Łukaszowi - dobra odpowiedziałem z niegasnącym entuzjazmem - mogę zwrócić to teraz.

Pomyślałem o tym, aby udać się do Św. Łukasza, ale nagle coś jakby mnie objęło z tyłu pleców - chłodny wiatr, który sprawił, że moje myśli natychmiast zostały skierowane w inne miejsce - pomyślałem, że chyba musiałem odkryć się z kołdry jak spałem. Ten chłodny wiatr skojarzyłem z Mtj - inaczej mówiąc Wyższą Jaźnią . Kiedy się obudziłem po emocjach nie został nawet ślad i wydaje mi się, że to zasługa tego chłodnego wiatru, który prawdopodobnie zmył ze mnie wszystkie emocje, które spowodowały, że zachowywałem się w taki sposób, do którego teraz jest mi wstyd  nawet się przyznać. Cóż, tak było więc muszę o tym napisać.

Spisując wszystkie doświadczenia połączyłem wizytę w WC. i powiedzenie o tym, iż muszą zniknąć wszystkie kule z doświadczeniem, gdzie wszystkie kule połączyły się w jedną. Czy to o to właśnie chodziło ? Ale on powiedział, że muszą zniknąć wszystkie kule, a jak ostatnia kula to ego ? I z kim niby mogę się spotkać, te pytania pewnie jeszcze przez długi czas pozostaną bez odpowiedzi, chyba, że się mylę a doświadczenia zaskoczą mnie po raz kolejny. Mam nadzieję, że w dalszym ciągu będą zaskakiwać mnie pozytywnie.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
marcinoo48
Czas publikacji:
sobota, 23 czerwca 2012 23:14

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • shubshaggarath napisał(a) komentarz datowany na 2012/06/24 10:33:44:

    Poczytałem. Gratuluję zarazem, to naprawdę dobrze prowadzony dziennik, wszystko jest przejrzyste i dobrze opisane. Co do samych doświadczeń, miałem kilka podobnych przeżyć, większości z nich doświadczyłem w stanie gnozy, rzadko byłem poza - czy raczej, równocześnie poza i w, czasami pod wpływem różnych "środków". Skojarzył mi się ten Metatron, kiedyś szperałem w okolicach angelologii i enochii i zapoznawałem się z tymi energiami., te "kuleczki" z kolei były całkiem jak u Sugiera a "kliki" opisywał Monroe, to akurat mam całkiem często, jakby doprowadzanie wariantu do perfekcji, bo ja wiem.
    Dzięki za dobry tekst :)

  • marcinoo48 napisał(a) komentarz datowany na 2012/06/24 14:53:33:

    Muszę się przyznać, iż nie mam wiedzy z zakresu angelologi czy enochii, moja wiedza jest bardziej zorientowana właśnie na oobe czy ld. Dawno temu już czytałem książkę Darka Sugiera i w tej chwili już mało z niej pamiętam co tam było o tych kulach, musiałbym znowu zobaczyć co u niego z tego wynikło. Natomiast słowo "klik" zostało wzięte właśnie z książek Monroe - były to pierwsze książki jakie wprowadziły mnie w tematykę. U mnie te słowo nie jest pisane tylko wtedy kiedy, jak to słusznie napisałeś "doprowadzany jest wariant do perfekcji", ale także wtedy kiedy zostaje nagle przeniesiony w inne miejsce z wycięciem momentu przeniesienia. Dzięki za komentarz :)

  • shubshaggarath napisał(a) komentarz datowany na 2012/06/24 22:28:44:

    nie ma za co ;)

Dodaj komentarz