Doświadczenia wędrowca ,czyli moja historia o oobe.

Wpis

sobota, 05 stycznia 2013

Czarno-biały powrót

Wiem, że miałem dokończyć drugą część e-booka, ale wyszło tak, że z powodu rozwoju doświadczeń i lenistwa .. W większej mierze z powodu lenistwa jej nie dokończyłem. Jednak nie zamierzam zamykać z tego powodu bloga i historia będzie wkrótce kontynuowana, a e-book też kiedyś się pojawi. Kiedy ? Kiedyś na pewno. Na poprawę humoru, opiszę jedno z nowszych doświadczeń bo dzisiejsze.

5 (Sobota) stycznia 2013

Zadanie z lustrem


Obudziłem się o 8 rano i pomyślałem, że wykorzystam technikę z wykorzystaniem budzika dzwoniącego co 10 min. Ten czas w zupełności wystarczy na małą przygodę, tym bardziej, że za 2 lub trzecim razem, kiedy trzeba wcisnąć drzemkę i pójść śnić dalej, świadomość o wiele szybciej odzyskuje się już poza ciałem.  Żeby jednak to skonkretyzować, w pierwszych 10 minutach miałem mglistą świadomość, za drugim już byłem w swoim pokoju i okazało się, że bot w postaci Mamy postanowił mi trochę poprzeszkadzać, co znaczyło, że dostrojenie nadal jest słabe. Jak dotąd tylko w słabych dostrojeniach spotykałem boty.

Za trzecim razem mimo, iż oczywiście nie zdałem sobie sprawy z przeniesienia świadomości i odzyskania jej już w obszarze przycielesnym, kontynuowałem próbę wyjścia z ciała. Ah te wibracje, zaczęły się a ja zdałem sobie sprawę, że dawno ich już nie odczuwałem. Pewnie dlatego, że z lenistwa dawno także nie ćwiczyłem z wychodzeniem. Koncentrowałbym się na nich dalej gdyby nie to, że w pewnym momencie poczułem jakbym był w wagoniku kolejki i wyjeżdżał ze swojego ciała jadąc w dół. Hola, Hola. Tak się nie bawimy. Przerwałem jazdę w dół i poleciałem w powietrze przebijając się przez sufit mojego pokoju machając rękami jak skrzydłami.

Gdy wyleciałem okazało się, że znajduje się kawałek od mojego domu przed sklepem, przypomniałem sobie swój cel. Miałem sprawdzić jak wyglądam w lustrze poza ciałem. Przed sklepem spotkałem jednego z Obemaniaków, którego poznałem na zlocie, ale kompletnie nie umiałem przypomnieć sobie jego imienia, chociaż on zrobił to z łatwością. Cześć Marcin. Wymieniłem z nim parę słów i sobie poszedł, a ja kontynuowałem wykonywanie celu. Nie ma lustra, ale jest okno sklepu w którym można się obejrzeć.

Nic w wyglądzie nie było dziwnego, może nie do końca tak samo jak w realu, ale dalej w normie. Pomyślałem sobie wtedy, że jednak naprawdę nie mam skrzydeł. W tym samym momencie pojawiły się z tyłu rozłożone, całe czarne. One jednak są czarne, odpowiedziałem w myślach, a skrzydła znowu zaczęły się zmieniać. Tutaj dodać muszę, że pierwszy raz widzę je czarne, nawet jako szarych ich nigdy nie widziałem, a właśnie taki kolor teraz przybrały. Szare ? Kolejna przemiana. Białe ? ... Znowu zamiana i obecnie wyglądały jak połączenie białych i czarnych skrzydeł w taki sposób, że jedne partie piór górnych były czarne a te pod spodem białe. Jeszcze chwilę stałem tak z rozłożonymi skrzydłami myśląc, że fajnie byłoby teraz sobie polatać, ale mój czas się kończył i trzeba było wracać do ciała. Na koniec pozostaje pytanie, czy gdybym pomyślał, że mam skrzydła, to czy  one w ogóle by się nie pojawiły ?

Ps: Już teraz wiem, że pewne elementy o których poprzednio pisałem są nieprawdziwe, to znaczy, że źle  je interpretowałem. Jak znajdę czas to dokończę pisać o tym co działo się podczas mojej nieobecności na blogu. O czym więc będzie ? O manipulacji wynikającej z własnych błędnych przekonań i dopasowywaniu pewnych rzeczy, aby tylko zgadzały się z posiadaną przez nas wiedzą. Jedno jednak jest pewne ...

Wróciłem !!

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
marcinoo48
Czas publikacji:
sobota, 05 stycznia 2013 13:10

Polecane wpisy