Doświadczenia wędrowca ,czyli moja historia o oobe.

Wpis

sobota, 09 lutego 2013

Niefizyczny mistrz, podlizywacz i tajemniczy sprzymierzeniec

Dzisiaj cofniemy się odrobinę w czasie, ale nie do momentu, kiedy zakończyłem prowadzić bloga. Będzie to moment od którego znowu zacząłem spotykać niefizyczne istoty, co z tego wynikło - o tym we wpisie.

04.12.12

O nieporozumieniach w kontaktach z niefizycznymi, kacu kolegi i przypadkowo spotkanym Mistrzu

Noc, ja przed swoim domem i drzewo podobna istota, z którą rozmawiałem. Podświadomie wiedziałem, że znam ją z przyszłości. Rozmawialiśmy sobie o różnych kwestiach, ale w pewnym momencie moja logiczna część zareagowała. Przetłumaczyła mi otrzymaną informacje wydobywając z niej to, co nie zostało powiedziane, ale można było się tego domyślić z wynikającego kontekstu. Umrę za 17 lat ? Mój towarzysz rozmowy od tego momentu przestał mówić, nie chciał nawet zmienić tematu, a ja po cichu myślałem sobie, jak zapamiętam tą informacje spoglądając na ciemne niebo i gwiazdy. Udało mi się to zapamiętać, ale rozmowa już definitywnie się skończyła, czyżby przypadkiem ta istota powiedziała coś, czego nie powinna ? No tak, oni trochę inaczej podchodzą do rozmów mówiąc intencjami, a my logicznie podchodzimy do dyskusji, z czego mogą wyniknąć nieporozumienia.

Oprócz nas był tam jeszcze mój kolega, więc dalszą część snu przeznaczyłem jemu. Był taki moment, gdzie bawiliśmy się w puszczanie samą myślą fajerwerków w niebo tak, jak inni ludzie. Zapomniałem o nich powiedzieć, ale nie wchodziłem z nimi w interakcje, oni zajęci byli swoimi sprawami, jak my swoimi. Więc było trochę zabawy, kolega jednak w pewnym momencie zaczął się żle czuć, więc poszedłem z nim by usiadł obok ściany na kocu. Kiedy tak siedzieliśmy, a ja myślałem jak mu pomóc (tutaj miałem wrażenie, że za dużo wypił po prostu) to niespodziewanie podszedł do nas jakaś obca osoba. To znaczy, nie w sensie, że wyglądała jak kosmita, wyglądała całkiem zwyczajnie, a nawet trochę poniżej normy zwracając tym na siebie uwagę. Była trochę niższa niż przeciętna osoba i trochę gruba, ot taki Sokrates ;)

Przykucnęła przy moim koledze i dotknęła czołem o jego czoło. Wydawało się, że nic niezwykłego się nie stało, ale kolega od razu poczuł się lepiej. Po tym zabiegu wstał i podszedł do mnie, wykonał tą samą czynność, a ja mogłem dzięki temu poczuć co tak naprawdę robi. Może nie do końca, to tylko opis odczucia i tego co się dzieje podczas dotyku czoła czołem. Od Rony (Pozdrawiam !) dowiedziałem się póżniej, że tak nazywa się tybetański pocałunek. Zresztą nieważne, to coś w praktyce wygląda jakby ta osoba swoją energią pobudzała moją do wzniesienia się poprzez centra energetyczne. Miłe odczucie wzrastania własnej energii. Kiedy skończył wstał i zaczął iść jak gdyby nigdy nic się nie stało. W tym momencie chciałem go zatrzymać. - Poczekaj Mistrzu, naucz mnie tego ! Trzeba dodać, że wszelkie słowne odpowiedzi jakie dostawałem były okraszone niewerbalnymi ruchami, które zdawały się mówić jednym głosem, te same słowa 'nic mnie to nie obchodzi". Ja jednak nie dawałem za wygraną, dopiero kiedy powiedziałem, że nauczę się własnej wersji, usłyszałem "dobra, wtedy chętnie się wymienię", ale dalej w tonie i gestach jak to powiedział brzmiały te same słowa zniechęcenia i braku przywiązywania uwagi. W zasadzie postąpił jak Mistrz, który chciał zmusić do samodzielnego myślenia

Końcówka tego wszystkiego to moment, kiedy znowu zwróciłem uwagę na innych ludzi. Mistrz zniknął, a ja idąc z kolegą jeszcze przez jakiś czas korzystaliśmy z możliwości puszczania fajerwerków. Miałem w planie przejść się przez kawałek drogi od mojego domu, ale po przejściu parunastu metrów, dostrojenie zaczęło się psuć. To oznaczało koniec.

13.12.12

Podlizywanie się niefizycznych istot

Taka sytuacja może się zdarzyć, że jakaś istota będzie chciała zdobyć wasze zaufanie i zacznie się wam podlizywać. Byłem wtedy w domu, dobrze czułem istotę, która była obok. Co ciekawe tak robiła, że odczuwałem ją jakby była w roli służącego, którego mimo iż wyczuwałem, za nic nie mogłem jednak go zobaczyć. Tak więc nie mogę powiedzieć jak wyglądała, wiem tylko, że sama jej obecność sprawiła, że od razu zauważyłem polepszenie dostrojenia w odniesieniu do innych snów. W pewnym momencie kiedy już byłem poza domem, istota ta próbowała wmówić mi kim jestem. - Jesteś jednym z Starożytnych. Według mojej informacji jestem .. odpowiedziałem i istota zaniemówiła, nie chciała wchodzić ze mną w jakikolwiek konflikt. Niepotrzebny zresztą.

W zasadzie w tym śnie nie zdarzyło się nic szczególnego, ale opisuje bo trzeba mieć na względzie, że nie każda otrzymywana informacja poza ciałem jest prawdziwa. Szczególnie trzeba mieć się na baczności, kiedy ktoś nadaje nam szczególne znaczenie i tak, wiem o tym, że sama idea bycia inkarnowanym aniołem może również być takim przykładem. Zresztą nie trzeba posiadać żadnych szczególnych atrybutów, aby być kimś wyjątkowym, przynajmniej dla siebie i bez egoistycznych podtekstów, bo to właśnie ego lubi się stroić w różne przebrania. Co nie znaczy również, że nie można się w to bawić, ale trzeba o tym pamiętać, że przebranie nie czyni nas lepszym od kogoś innego. A ja jeszcze trochę się pobawię w odkrywanie własnych skrzydeł, zanim jednak to nastąpi spotkam się z sprzymierzeńcem. Istotą niefizyczną, która nam pomaga.

18.12.12

Spotkanie w kościele

To było jak oglądanie starego dokumentalnego filmu o swoim mieście, podążanie ścieżką, która odkrywała przed nami nieistniejące już elementy, o których mało kto już pamięta. Tędy poprowadzona była linia tramwajowa, biegła główną ulicą i skręcała w prawą stronę - to centrum miasta, ulica trochę inaczej wygląda i kościół też. Przyglądam się chwilę i stwierdzam, że chętnie do niego zajrzę i wchodzę w sen. W środku spotkałem sprzymierzeńca, chociaż jego wygląd był bardzo dobrze widoczny, to i tak jego nie zapamiętałem. Okazało się, że miałem do niego trochę pytań, których nie zapamiętałem, ale wynikało to w tym wypadku z sztuczki, którą zastosował. Dlatego zapamiętałem tylko ogólne znaczenie, tego o co się pytałem. Wiem, że odpowiedzi były pozytywne.

Jednak ta sztuczka, sprawienie, że zacząłem słyszeć jakby głos  z radia, który przyniósł mi myśl, że pewnie przenika on z reala i zatopienie się w nim sprawiły, że zapomniałem o uzyskanych odpowiedziach.Warto dodać, że te przekierowanie uwagi, było niemal tym samym przekierowaniem, jakie kiedyś pewna istota mi zafundowała,  chroniąc od podążenia za nieznajomym. W tamtym przypadku moja uwaga została skierowana na ciało fizyczne, ale elementem tym samym jest to, że przedmiot skupienia uwagi znajdywał się w fizycznym świecie.

Z tego "zatopienia" wybudził mnie ten sam głos,który sprawił, że miałem przez chwilę lepsze dostrojenie. Zapytałem się go o imię, bo to ponoć ważne, aby znać imię sprzymierzeńca. Jeśli nie będzie chciał go podać, oznaczać by to mogło, że ma niecne zamiary. Podał mi je, ale na wszelki wypadek poprosiłem by je powtórzył, wtedy usłyszałem je w formie prostej rymowanki. Jako, że nie wiem czy mogę je podać, to zachowam je dla siebie. Kiedy moje dostrojenie zaczęło się psuć, usłyszałem jeszcze jedną tajemniczą informacje na temat której wiem, że nie miała ona mieć negatywnego znaczenia, ale w pewien sposób je miała - jesteś na liście. Obudziłem się po tym. Pewnie ta informacja nie ma żadnego znaczenia, chociaż jest w pewien sposób ciekawa.

Do następnego :)

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
marcinoo48
Czas publikacji:
sobota, 09 lutego 2013 21:51

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • josephinae napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/11 11:14:41:

    całkiem całkiem :]

  • samozdrowie24 napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/11 12:53:27:

    zdecydowany lajk!

  • marcinoo48 napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/14 15:28:26:

    :)

Dodaj komentarz