Doświadczenia wędrowca ,czyli moja historia o oobe.

Wpis

poniedziałek, 28 maja 2018

Potwory i spółka M.T.J

bla bla bla Wróciłem Bla bla bla chyba ...

(Jakiś ważny powód ... no dobra: Jako, że chciałem rozwoju i poszerzania świadomości pewnego razu w O.P. pomyślałem o Przyjaznej istocie"

Krótki słownik : 

O.P. = obszar przycielesny

klik = zmiana scenerii po krótkim "teleporcie"

M.T.J. = Moja Totalna Jażń

 Przyjazna istota

Odzyskałem świadomość w O.P. i w głowie pojawiła mi się myśl, żeby przywołać przyjazną  istotę. Nie czułem żadnej obecności, ale pojawiła się energia. Promieniowała do mnie przenikając moją strukturę, bez trudu rozpoznałem jej charakter, bo już kiedyś miałem z nią do czynienia. Gdybym miał ją opisać, byłaby złota. Pamięć o niej pochodzi ze starego doświadczenia "jam jest". Ta wersja w odróżnienia do tamtej była łagodniejsza, nie pojawiła się nagle we mnie, nie wstrząsnęła mną gwałtownie ani nie spowodowała uczucia przeładowania. To promieniowanie owszem napełniało mnie energią, która powoli zbliżała się do maksymalnej wytrzymałości, ale robiła to tak powoli, że nie czułem obawy o przeładowanie. Oprócz tego nie stało się nic więcej. Łagodnie się obudziłem.

Po takim doświadczeniu chciałem się dowiedzieć więcej o tej istocie, bo byłem pewny, że to coś więcej niż moja imaginacja. Takie spotkania nie zdarzają się codziennie, ale udało mi się wyśnić kolejne spotkanie. W tym śnie widziałem płaski rysunek 2d przedstawiający jakby głowę Majów skierowaną w prawą stronę. Przez ten symbol istota ta zaznaczała swoją obecność, bo samej jej nie czułem, miała zbyt wysokie wibracje abym mógł ją w ogóle spostrzec bez tego przekażnika. Mimo wszystko komunikaty jakie dostawałem były trudne do objęcia umysłem i nie przekładałem ich na swój język. Były czymś więcej niż słowa, były od nich szersze i dzięki temu unikały pułapek językowych co mi i tak utrudniało ich zrozumienie dlatego, była tam jeszcze jedna osoba. Miałem jej ident "Conchi" - istnieje taka osoba, ale pod innym nickiem, nie wiem czemu akurat ona, ale pomagała mi w tym dialogu. Pamiętam, że byłem zaskoczony pewnymi informacjami "nie ma oceny". Czymś musiałem się obawiać, a to sprawiło, że poukładałem sobie pewne sprawy w głowie.

Oczywiście snów było więcej, ale niestety większości nie zapisywałem. Wynika to z faktu, że sny są różne, stanowią one raport o naszej świadomości i jeśli nie pracujemy z nią to ciężko, żebyśmy spodziewali się efektów. Z kolei jak już jakieś efekty osiągamy, to w snach od razu pojawia się odpowiedź i możemy rozwijać się dalej. W tym śnie rozpoznałem powrót starego motywu z potworem, którego niegdyś próbowałem pokonać. Wtedy pokonałem jego strażnika, opiekuna a w zasadzie mój aspekt. Jeśli pamiętasz o jakim motywie pisze, gratuluje ci za śledzenie moich losów ;) Wracając do snu brzmiał on następująco:

Potwór

Jechałem jakimś zwykłym pociągiem, w środku było dość ciemno. Z tyłu siedziała jakaś dziewczyna, z którą zacząłem rozmawiać. Pamiętam, że rozmowa była o tym kim się jest, co się robi. Twierdziłem, że nie może zostać określoną osobą (jakiś zawód) tylko dlatego, bo ktoś jej tak każe. Musi wybrać zgodnie z tym jak sama czuje i tym czego naprawdę chce. Wyszedłem z pociągu. Klik

Obudziłem się w kolejnym pociągu.  Ten wyglądał nowocześnie, przez okna wpadało światło a na zewnątrz było widać błękitne niebo. Czułem się jakbym był w  swoim pokoju, który swoją drogą był cały biały. Okazało się, że napisała do mnie dziewczyna z poprzedniego snu. W tym śnie uważałem, że obudziłem się, a poprzednia sceneria była snem. Dostrojenie było dobre, nawet bardzo. Na ekranie komputera pojawiła się wiadomość. Pisała do mnie, że ma podgląd na to czego słucham i podoba jej się ta aktualna piosenka. Zdziwiłem się, pomyślałem, że to niemożliwe, żeby dziewczyna ze snu do mnie napisała, więc postanowiłem zrobić test rzeczywistości.

Chciałem przebić rękę przez rękę, ale nie wychodziło. W pokoju wyczuwałem czyjąś obecność, jednak nie widziałem tej osoby, co nie przeszkodziło mi wykonać drugi test. Pierwszy test opierał się na właściwościach fizycznych, drugi na psychicznych. Wiedziałem bowiem i stosowałem już to od jakiegoś czasu test, który polegał na sprawdzeniu odczuwaniu własnego ciała. Zwykle we śnie symulowana jest tylko częściowa "fizyczność" - nigdy nie będzie możliwe idealne odbicie wszystkich właściwości ciała fizycznego we śnie. Przeprowadzony test od razu dał wynik pozytywny. Wtedy to zauważyłem, że na ekranie śnienia* pojawiło się coś na kształt zepsutego pixela na ekranie, Zbiór małych kwadracików tworzących większy zza którego wyłaniał się ekran bez zaprogramowanej przestrzeni. Odzyskałem świadomość - to jest sen.

Nie zdążyłem nic zrobić, bo nagle pojawiła się znajoma siła zza pleców. MTJ ! Jego nie potrafię opisać inaczej niż duża siła. Żadnego innego odczucia od niego nie czuję. Złapał mnie silnie, przednia część pociągu została momentalnie oderwana a ja wyleciałem przez powstałą dziurę na zewnątrz. MTJ trzymał mnie pewnie tak, że nie bałem się, że wylecę, ale mimo to prędkość oraz dość niska wysokość na której podróżowaliśmy powodowała, że zapierało mi dech. Lecieliśmy przez bezdroża, klimaty trochę jak sawanna a kolorystyka żywa na tle błękitnego nieba także robiła swoje. W końcu nastąpił kolejny klik. 

Znalazłem się na jakimś blokowisku, był wieczór a ja wyczuwałem nadchodzące zagrożenie. Był ze mną MTJ, ale już mnie nie trzymał, nie musiał. Wszedłem do jednego z bloków, gdzie jakiś chłopak protestował, abym tam nie wchodził. Zabarykadowałem drzwi małym metalowym przedmiotem i poszedłem na górę. Na górze spotkałem potwora, ale był inny od naszego ostatniego spotkania. Był bardziej jak istota bez konkretnej formy, dymiasta z pewnymi kolorami. Nie pamiętam czy coś zrobiłem, wiem, że momentalnie Oni już byli na samej górze a ja chwilę póżniej się obudziłem.

Są pewne elementy które się powtarzają przy spotykaniu tego potwora:

- Aby się do niego dostać muszę udać się na sam szczyt (w tamtej wersji była to latająca wyspa)

- Mam bardzo jednoznaczne nastawienie do niego (zlikwidować), chociaż tym razem była to wersja łagodniejsza (wtedy go atakowałem czymś w stylu granatnika maszynowego)

A kim jest ten potwór ? To moje urojeniowe wyobrażenie siebie samego zebrane ze wszystkich wcieleń.

Miałem napisać jeden wpis, ale konkretny. Tyle, że mi się nie chcę, więc na początek spokojnie jeden wpis i po jakimś czasie się na pewno rozkręcę. Tymczasem jest jeszcze wiele historii do opowiedzenia. Do zobaczenia w kolejnym wpisie.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
marcinoo48
Czas publikacji:
poniedziałek, 28 maja 2018 19:48

Polecane wpisy

  • Tajemnica część druga

    Trochę o cieniu, ale dalej to bardzo mały krok w kierunku odkrycia tajemnicy - rzekłbym, że znowu zbaczam z toru, bo pojawiają się intencje równie ciekawe do sp

  • Tajemnica część pierwsza

    Muszę w końcu wyjaśnić znaczenie skrzydeł jakie pojawiały mi się w doświadczeniach. Wyjaśnienie anielskie wtedy miało sens, tak czułem. Nie teraz, teraz chcę do

  • Rytuał

    Zdecydowałem, że w przyszłości jeden wpis całkowicie poświęcę ćwiczeniom z energiami i tam znajdą się moje skompletowane przemyślenia w jednym miejscu, które j